
Malując „Jemiołuszkę” chciałam ją tak namalować, żeby obraz był intrygujący, niejednoznaczny w interpretacji i chyba efekt ten udało mi się osiągnąć, bo zainteresowanie nim przekroczyło moje oczekiwania. Chciałam, żeby obraz przedstawiał rzeczywistość oniryczną, na kształt snu.
Dziewczynka z zegarkiem przywołuje na myśl „Alicję z Krainy Czarów” autorstwa Lewis Carroll. Ale zamiast Białego Królika z powieści na obrazie występuje małpka – dokładnie: lutung białobrody.
Tytuł „Jemiołuszka” może odnosić się zarówno do dziewczynki, jak i do latającego tam ptaka z gatunku jemiołuszka, jak i do samej jemioły – rośliny. W dawnych czasach czerwoną kokardą przywiązywano w domu zielone gałązki jemioły aby odstraszyć demony. Dziewczynka też przyodziana jest w sukienkę koloru czerwonego.
Jemiole w starożytności przypisywano właściwości magiczne. Sam diabeł podobno bał się tej rośliny jak święconej wody. Album na fortepianie (z łacińskimi nazwami jemioły – rośliny, oraz jemiołuszki – ptaka) za dziewczynką zachęca do zjedzenia jemioły, ale nie róbcie tego – jest to roślina trująca, przy tym wywołuje halucynacje! …A więc tu gdzieś w tle igrają sobie jakieś diabelskie moce, jakieś szatańskie podśmieszki…!
Może diabeł to właśnie ta małpa, która wydaje się lekko chować za dziewczynką.. Choć przecież gatunek tych małp z natury charakteryzuje się właśnie nieśmiałością.
Kto wie co tu się tak naprawdę dzieje.. 
