



Okazało się, że postać z obrazu istnieje naprawdę, napisała ostatnio do mnie z pozdrowieniami ze świata. Zdradzę tylko, że ma na imię Inga. Z tego zacnego powodu obraz dostaje podtytuł: „Panna Inga na koniu”. Panno Ingo, uwielbiam takie niespodzianki! 🙂 🙂 🙂
